Na osiedlach domów jednorodzinnych, które w ostatnich latach wyrosły wokół Białegostoku, powtarza się podobna historia. Dom stoi, elewacja skończona, wiosną posiano trawę, a jesienią okazuje się, że po kilku dniach deszczu część ogrodu przypomina płytki staw. Woda stoi przy tarasie, przy ogrodzeniu i w miejscu, gdzie miał być plac zabaw. Do tego dochodzi błoto wnoszone do domu i trawa, która w takich miejscach żółknie i wypada.
Problem rzadko wynika z pecha. Najczęściej to skutek budowy, która zmieniła strukturę gruntu, oraz warunków typowych dla regionu. Dobra wiadomość jest taka, że ogród da się osuszyć, a część prac można zaplanować już teraz, zanim przyjdą przymrozki.
Dlaczego na nowej działce woda nie chce wsiąkać
W czasie budowy po działce przez wiele miesięcy jeżdżą koparki, betonowozy i samochody z materiałami. Ciężki sprzęt ubija grunt na głębokość kilkudziesięciu centymetrów, a na to często rozkłada się cienką warstwę ziemi ogrodowej i sieje trawę. Z wierzchu wszystko wygląda dobrze, ale pod spodem jest zbita warstwa, przez którą woda przenika bardzo wolno. Do tego wykopy pod fundamenty zasypuje się nierzadko gruntem z wykopu, w tym gliną, która trafia potem na powierzchnię.
Na Podlasiu sporo działek leży na glinach zwałowych i gruntach pylastych, które same w sobie słabo przepuszczają wodę. Jesienią parowanie jest małe, a opady długotrwałe, więc nadmiar wody nie ma gdzie uciec. Zimą sytuacja się nie poprawia, bo region należy do chłodniejszych w kraju, grunt przemarza głębiej niż na zachodzie Polski, a woda zamarznięta w wierzchniej warstwie blokuje odpływ roztopów na przedwiośniu.
Co można poprawić bez kopania rowów
Nie każdy mokry ogród wymaga od razu instalacji drenażowej. Gdy woda stoi tylko w kilku miejscach, czasem wystarczy aeracja trawnika, czyli nakłucie darni widłami lub aeratorem i zasypanie otworów piaskiem. Pomaga też wyrównanie terenu tak, żeby miał lekki spadek od domu w stronę miejsca, gdzie woda może bezpiecznie wsiąknąć. Warto sprawdzić, dokąd trafia woda z rynien, bo często wylewa się ona bezpośrednio na trawnik przy tarasie.
Jeśli jednak po deszczu woda utrzymuje się kilka dni, a w wykopanym dołku na głębokości łopaty pojawia się wilgotna, szara glina, potrzebne jest trwałe rozwiązanie. Wtedy zakłada się drenaż powierzchniowy ogrodu, czyli sieć płytko ułożonych rur, które zbierają wodę z gruntu i odprowadzają ją do jednego punktu.
Jak zaprojektować drenaż w ogrodzie
Najprostszy układ to tak zwana jodełka: główna rura zbiorcza biegnie przez najniższą część ogrodu, a do niej pod kątem dochodzą krótsze odgałęzienia. W mniejszych ogrodach wystarczają czasem dwie albo trzy równoległe nitki. Rury układa się zwykle na głębokości kilkudziesięciu centymetrów, poniżej strefy korzeni trawy, ze stałym spadkiem w stronę odbiornika. Odbiornikiem może być studnia chłonna, skrzynki rozsączające lub rów, jeśli działka ma do niego dostęp.
Przy gruntach gliniastych i pylastych duże znaczenie ma rodzaj przewodu. Gołe rury z perforacją szybko zamulają się drobnymi cząstkami gleby, dlatego w ogrodach stosuje się zazwyczaj wersje owinięte filtrem. Ktoś, kto szuka w sieci materiału pod takie prace, trafia na hasło rura drenarska w otulinie i musi zdecydować, jaki filtr wybrać. Otulina z włókna kokosowego dobrze sprawdza się w gruntach pylastych i gliniastych, otulina z włókien syntetycznych jest odporniejsza na rozkład, a geowłóknina sprawdza się w gruntach piaszczysto-gliniastych. Przy wyborze patrzy się też na średnicę, którą dobiera się do długości nitek i powierzchni, z której zbierana jest woda.
| Element | Rola w systemie | Na co uważać |
|---|---|---|
| Rura w otulinie | zbiera wodę z gruntu | równy spadek, bez zagłębień |
| Obsypka żwirowa | ułatwia dopływ wody do rury | żwir płukany, bez frakcji pylastych |
| Geowłóknina | oddziela żwir od gliny | pełne owinięcie z zakładem |
| Studzienka rewizyjna | kontrola i płukanie | dostęp z poziomu terenu |
| Odbiornik | przejmuje zebraną wodę | pojemność dopasowana do powierzchni |
Typowe błędy przy układaniu
Pierwszy błąd to brak spadku albo spadek nierówny. Rura, która w środku długości ma lekkie wybrzuszenie, zatrzymuje wodę z mułem i z czasem się zatyka. Drugi to odprowadzenie wody z drenażu do miejsca, które samo jest podmokłe, na przykład do studni chłonnej wykopanej w glinie. Taka studnia napełnia się po pierwszej ulewie i dalej nie przyjmuje wody. W gruntach nieprzepuszczalnych lepiej sprawdza się zbiornik, z którego wodę można wykorzystać do podlewania, albo odprowadzenie do rowu, jeśli pozwalają na to przepisy i właściciel rowu.
Trzeci błąd to zasypanie rur tą samą gliną, którą wydobyto z wykopu. Nad drenażem powinna znaleźć się warstwa żwiru, a dopiero wyżej ziemia ogrodowa. Warto też zaplanować studzienki rewizyjne na końcach i w miejscach łączenia nitek, żeby za kilka lat można było system przepłukać wężem.
Jesień czy wiosna, kiedy się za to zabrać
Prace ziemne najlepiej prowadzić w suchy okres, ale październik ma swoją zaletę: właśnie teraz najwyraźniej widać, w których miejscach woda się zbiera. Dobrze jest zrobić zdjęcia ogrodu po ulewie i naszkicować plan działki z mokrymi plamami, bo na tej podstawie projektuje się przebieg rur. Jeżeli pogoda pozwoli i grunt nie jest rozmoczony, drenaż można ułożyć jeszcze przed zimą, a trawnik odtworzyć wiosną.
Materiały do drenażu, czyli rury, kształtki, studzienki i geowłókniny, wykonawcy kompletują w hurtowniach instalacyjnych. W oddziałach Onninen można dopytać o dobór rodzaju otuliny do gruntu na konkretnej działce, co przy podlaskiej glinie bywa decydujące dla trwałości całego systemu.
Ogród, w którym woda swobodnie odpływa, odwdzięczy się zdrowym trawnikiem i suchym tarasem także w czasie roztopów. Parametry rur drenarskich, otulin i studzienek oraz ich dostępność sprawdzisz na www.onninen.pl
artykuł sponsorowany (lh)
